Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

  •  

FIFA Quality PRO. Jak trudno uzyskać najbardziej prestiżowy certyfikat w piłce nożnej?

 
Choć piłka nożna jest dziś jedną z najpopularniejszych, jeśli nie najpopularniejszą dyscypliną sportową. Pewnym jest jednak, że byłaby niczym, gdyby nie ciągły rozwój w produkcji najważniejszego, a więc piłek. Na rynku istnieje wiele producentów odzieży sportowej i sprzętu do uprawiania futbolu, choć właściwie samo wyprodukowanie piłki to nawet nie połowa sukcesu. Jak to możliwe?
 

Aby zachować swój kształt, pozwolić piłkarzom oswoić się i nie tracić swoich właściwości, piłki nożne są dziś produkowane głównie ze sztucznego materiału. Tradycja nakazuje, by piłka składała się z 32 łat i rzeczywiście - większość z nich spełnia te wymagania. 12 z nich to równe sobie pięciokąty, natomiast pozostałe 20 to natomiast sześciokąty. Po raz pierwszy model w takiej konfiguracji pojawił się w latach 50. XX wieku i od razu zyskał na popularności. Przełomem było użycie jednej futbolówki na MŚ 1970, kiedy to firma Adidas przygotowała "Telstar", a więc piłkę z 32 łat ze specjalnym wzorem.

Do produkcji "Telstara" użyto naturalnej skóry. Dziś "pęcherz wypełniony powietrzem" mówi się na piłkę wyłącznie w celu dyskredytowania tej dyscypliny sportu. Bo tak jak umiejętności piłkarzy i stroje uległy znacznej zmianie, tak i piłki są zupełnie inaczej produkowane. Standardem we współczesnym futbolu jest za to produkcja piłek ze sztucznych składników. To syntetyczna skóra PU, polichlorek winylu, a czasem też mieszanki obu tych materiałów. Pozwala to na ochronę przed warunkami atmosferycznymi i wilgocią. Piłki mogą być używane znacznie dłużej.

 

Gdy wiemy już, z czego zbudowana jest piłka, możemy bez problemu kupić sobie przypadkowy egzemplarz i pójść pograć z kolegami/dziećmi. A co, jeśli producent piłki chce, aby ta była używana w profesjonalnym futbolu? W tym celu powstał autorski system certyfikacji FIFA.

W latach 2020-2021 doszło do znacznej zmiany przepisów FIFA, dlatego nie wszyscy producenci piłek mogą ot tak otrzymać certyfikat. Znaki jakości FIFA są integralną częścią programu jakości i mają na celu pomoc w identyfikacji produktów. Trzystopniowa skala certyfikacji pozwala znaleźć nie tylko odpowiednią dla danych zawodników piłkę, ale i wyłonić z wielu dostępnych na rynku futbolówek te najlepsze.

Poza certyfikatami Basic i FIFA, których celem jest spełnianie standardowych kryteriów, federacja stworzyła również odznaczenie QUALITY PRO, którego otrzymanie wiąże się z wieloma testami w niezależnym ośrodku badań. Produkty oznaczone tym certyfikatem zostały zaprojektowane z myślą o maksymalnej wydajności i zastosowaniu wyłącznie na najwyższym poziomie. I teraz pytanie. Czy takich piłek jest wiele?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw nakreślić, w jaki sposób piłki są testowane. Zanim futbolówka otrzyma certyfikat, musi przejść szereg wymagających testów, które sprawdzą jej wytrzymałość i poddadzą bardzo rygorystycznym procesom. Sprawdź!

Przygotowanie do testu
Piłki są napompowane sprężonym powietrzem o ciśnieniu 0,8 bara. Igła jest smarowana gliceryną przed włożeniem do zaworu, a ciśnienie jest sprawdzane za pomocą manometru, aż do uzyskania prawidłowego ciśnienia. Test piłek trwa dokładnie 24 godziny, w temperaturze 20 stopni Celsjusza i wilgotności 65%.

Obwód
Piłka musi spełniać określone standardy, aby kwalifikować się do otrzymania certyfikatu FIFA Quality Pro. Pierwszym z nich jest obwód. Napompowana piłka o rozmiarze 5 musi mierzyć od 68,5 do 69,5 cm w obwodzie. W teście obwodu dokonuje się 45 tysięcy pomiarów promienia, czyli od środka futbolówki aż do jej powierzchni.

 

Kulistość
Idealnie okrągła piłka pozwala zachowywać się właściwie na każdej powierzchni i odpowiednio reagować na każde kopnięcie przez zawodnika. Podobnie, jak w przypadku testu obwodu, pomiar dokonywany jest w 45 tysiącach różnych punktów na jej powierzchni. Następnie obliczana jest różnica między każdym punktem. Maksymalna różnica między każdym z dokonanych pomiarów to 1,5%. W przypadku 69 centymetrów dopuszczalny odchył to zaledwie kilka milimetrów.

Elastyczność
Piłkarze muszą wiedzieć, jak futbolówka zachowa się, gdy spróbują oni uzyskać kontrolę klatką piersiową, głową, czy stopą. W piłce przeznaczonej do gry na trawie ważne jest, aby była ona odpowiednio sprężysta. Piłka nie może odskakiwać za wysoko, ale też powinna być skonstruowana inaczej, niż choćby ta do futsalu. Jak przeprowadza się taki test? Piłka musi 10 razy spaść na stalową płytę z wysokości 2 metrów. Po odbiciu się musi osiągnąć określony pułap, aby przeszła do kolejnego etapu. Dla piłek FIFA Quality Pro to zakres 135-155 centymetrów.

 

Absorpcja wody
Podczas tego testu piłka jest obracana i ściskana 250 razy w zbiorniku z wodą. Piłka nie powinna wchłaniać więcej niż 10% wody, aby przejść do następnej fazy testu.

Waga
Waga piłki jest istotna. Gdy będzie zbyt lekka, jej kontrola zostanie znacznie utrudniona. Zbyt ciężka futbolówka to z kolei większe ryzyko odniesienia kontuzji. W tym teście piłki są ważone trzy razy w szczelnej obudowie, aby na wynik nie wpływały warunki zewnętrzne. Waga musi mieścić się w zakresie 420 - 445 gramów.

Utrata ciśnienia
Na ten egzamin składają się dwa różne czynniki. Przede wszystkim, piłka musi zostać napompowana w warunkach laboratoryjnych do 0,8 bara. Po upływie 72 godzin futbolówka nie może stracić więcej powietrza niż 20%.

Zachowanie kształtu i rozmiaru
Gdy producent wie już, że jego piłka ma odpowiedni kształt, ciśnienie i obwód, czas na sprawdzenie jej wytrzymałości. Piłkę testuje się, wystrzeliwując ją w stalową płytę z prędkością 50 km/h ponad 2000 razy. Zawór i szwy muszą pozostać nienaruszone i nieuszkodzone. Dopuszczalna jest tylko minimalna utrata ciśnienia (maksymalnie 0,1 bara), podobnie jak zmiany kształtu (maksymalnie 1,5%) i obwodu (dopuszczalna granica - 1,5 cm).

 

Piłek na pełnowymiarowe boiska o rozmiarze 5, dostępnych u wszystkich producentów sprzętu sportowego, jest na ten moment ok. 450. Nie wszystkie są jednak dostępne w Polsce. Niewiele z nich jest także produkowanych przez polską markę. Jedną z takich piłek jest SIERRA PRO 2.0 od Zina, która jest marką specjalizującą się w projektowaniu, produkcji i sprzedaży wysokiej klasy odzieży i akcesoriów piłkarskich.

SIERRA PRO 2.0 została przetestowana w niezależnym, szwajcarskim ośrodku badań EMPA. Spełniła wszystkie wymogi, aby mogła otrzymać prestiżowy certyfikat FIFA QUALITY PRO. To pozwoliło marce osiągnąć bardzo ważną współpracę. Od rundy wiosennej sezonu 2020/21 Zina dostarcza komplet piłek meczowych dla każdej drużyny polskiej Ekstraligi kobiet.

Na boisku nigdy nie zobaczymy wszystkich wyrzeczeń, przez które przechodziły w przeszłości piłkarki, sędziowie, a nawet producenci sprzętu. Wszystko po to, aby piłka nożna wciąż była wiodącą dyscypliną sportową na świecie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Estádio da Luz jako pierwszy w Portugalii stadion z technologią 5G OFICJALNIE

 

Działacze Benfiki i NOS (portugalska firma zajmująca się mediami i telekomunikacją) zaprezentowali Estádio da Luz jako pierwszy stadion w Portugalii wyposażony w technologię 5G

5G pozwoli fanom korzystać z mobilnego Internetu średnio 10 razy szybciej, z prędkością większą niż 1 Gb/s. Kibice zyskają dostęp do statystyk meczu oraz konkretnych piłkarzy w czasie rzeczywistym, możliwość wyboru kąta, z którego chcą oglądać mecz, aktywując jedną z wielu kamer, które są używane w transmisji, lub możliwość strumieniowego przesyłania obrazu na żywo.

Sieć 5G będzie miała również bezpośredni wpływ na funkcjonowanie klubu, pozwalając na optymalizację komunikacji między zespołami technicznymi, dokładny pomiar wyników zawodników oraz dostęp do statystyk i analiz taktycznych w czasie rzeczywistym.

Manuel Ramalho Eanes, dyrektor wykonawczy NOS, uznał to za „technologiczny kamień milowy o ogromnym znaczeniu” dla firmy, który umożliwi „przekształcenie Estádio do Sport Lisboa e Benfica w wysoce cyfrową i inteligentną arenę sportową, jedyną w swoim rodzaju w Portugalii”.

Rui Costa, wiceprezes Benfiki, podkreślił z kolei, że „innowacja jest ważną częścią strategii klubu”.

- To jest projekt transformacyjny. Bycie pierwszym stadionem 5G w Portugalii jest powodem do dumy. Dzięki tej technologii, Benfica będzie bliżej partnerów, kibiców. Oznacza to lepsze wrażenia na tym stadionie dla wszystkich naszych fanów i dla Benfiki jako organizacji – stwierdził Costa.

Dużo gorzej niż w kwestiach technologicznych, Benfice wiedzie się w lidze. Klub z czerwonej części Lizbony zajmuje aktualnie trzecie miejsce w Primeira Liga ze stratą aż 11 punktów do lokalnego rywala, lidera - Sportingu CP.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bundesliga: Haaland z rekordem prędkości

 

Erling Braut Haaland pobił w sobotę rekord prędkości w tym sezonie Bundesligi.

Borussia Dortmund mierzyła się wczoraj ze Stuttgartem. Mecz zakończył się zwycięstwem BVB 3:2. Bramki dla wygranych zdobyli Jude Bellingham, Marco Reus i Ansgar Knauff. Haaland zaliczył asystę przy trafieniu tego ostatniego.

Norweg nie strzelił wczoraj gola, ale zanotował za to najszybszy sprint w tym sezonie Bundesligi. W jednej z akcji Haaland rozwinął prędkość 36,04 km/h. Napastnik Borussii wyprzedził tym samym duet z Bayernu: Alphonso Daviesa oraz Kingsleya Comana, którzy wcześniej osiągnęli odpowiednio 35,9 km/h i 35,68 km/h.

Haaland ze swoim wynikiem wskoczył na podium w klasyfikacji wszech czasów (gromadzenie danych dotyczących sprintów zaczęto w 2011 roku). W 32. kolejce poprzedniego sezonu wspomniany już Davies osiągnął prędkość 36,53 km/h. Wcześniej rekord należał do Achrafa Hakimiego (36,16 km/h).

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Złoty But: Konkurencja nieśmiało wykorzystuje absencję Lewandowskiego

 
 

Robert Lewandowski nie musi na razie obawiać się swoich rywali w walce o Złotego Buta, ponieważ ci niespecjalnie wykorzystują jego absencję spowodowaną kontuzją kolana.

 
 

Reprezentant Polski wyrobił sobie znaczącą przewagę nad konkurencją i bardziej w ostatnich tygodniach patrzył w kierunku rekordu Gerda Müllera niż odwracał się za siebie w celu poszukiwania godnego rywala w walce o Złotego Buta.

Ta sytuacja nie ulega zmianie w trakcie przymusowej przerwy w grze doświadczonego napastnika, który po ostatnich rozegranych meczach ma nadal spory zapas nad drugim w klasyfikacji Cristiano Ronaldo.

Na uwagę w prezentowanym niżej zestawieniu zasługuje fakt, że w czołowej piątce rankingu znajduje się aż trzech graczy występujących w Bundeslidze. Poza Robertem Lewandowskim są nimi André Silva oraz Erling Braut Haaland, co pokazuje na jakim wysokim poziomie toczy się rywalizacją o koronę króla strzelców w niemieckich rozgrywkach.

 

Jeżeli zaś chodzi o naszą Ekstraklasę, to tutaj miejsce w końcówce pierwszej setki utrzymał Tomáš Pekhart, mimo że w ostatniej kolejce nie zdołał poprawić swojego dorobku - 21 bramek.

 

Złoty But 2020/2021 - TOP 20:

1. Robert Lewandowski (Bayern Monachium) - 35 gole (współczynnik x2) - 70 punktów

2. Cristiano Ronaldo (Juventus) - 25 goli (x2) - 50 punktów

3. Leo Messi (FC Barcelona) - 23 gole (x2) - 46 punktów

3. André Silva (Eintracht Frankfurt) - 23 gole (x2) - 46 punktów

5. Erling Braut Haaland (Borussia Dortmund) - 21 goli (x2) - 42 punkty

5. Kylian Mbappé (PSG) - 21 goli (x2) - 42 punkty

5. Romelu Lukaku (Inter Mediolan) - 21 goli (x2) - 42 punkty

8. Paul Onuachu (KRC Genk) - 27 goli (x1,5) - 40,5 punktów

8. Kasper Junker (Bodø/Glimt, obecnie Urawa Reds) - 27 goli (x1,5) - 40,5 punktów (sezon zakończony)

10. Luis Suárez (Atlético Madryt) - 19 goli (x2) - 38 punktów

10. Mohamed Salah (Liverpool FC) - 19 goli (x2) - 38 punktów

 

10. Karim Benzema (Real Madryt) - 19 goli (x2) - 38 punktów

10. Harry Kane (Tottenham) - 19 goli (x2) - 38 punktów

10. Gerard Moreno (Villarreal CF) - 19 goli (x2) - 38 punktów

15. Amahl Pellegrino (Kristiansund BK, obecnie Damac FC) - 25 goli (x1,5) - 37,5 punktów (sezon zakończony)

16. Georgios Giakoumakis (VVV-Venlo) - 24 gole (x1,5) - 36 punktów

16. Wout Weghorst (VfL Wolfsburg) - 18 goli (x2) - 36 punktów

16. Luis Muriel (Atalanta) - 18 goli (x2) - 36 punktów

17. Bruno Fernandes (Manchester United) - 16 goli (x2) - 32 punkty

19. Patson Daka (Red Bull Salzburg) - 23 gole (x1,5) - 34,5 punktów

20. Wissam Ben Yedder (AS Monaco) - 17 goli (x2) - 34 punkty

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kto najszybciej zostanie mistrzem? Przyglądamy się sytuacji w europejskich ligach

 

Kibice Rangers FC już od marca cieszą się z wywalczonego mistrzostwa, lada moment jednak w wielu innych krajach Europy wyłonieni zostaną kolejni triumfatorzy.

„The Gers” czekali na swój moment chwały długie 10 lat, w których to wielkie sukcesy na ligowym podwórku odnosił ich lokalny rywal - Celtic FC. Mimo jeszcze nie tak dawnej niewypłacalności i banicji do niższych lig, Rangers zdołali krok po kroku odbudowywać zespół, aż w końcu dopięli swego. Aktualnie mają 20 punktów przewagi nad „The Bhoys”, ale na dobrą sprawę od miesiąca spokojnie mogą dokańczać sezon bez obaw o utratę pozycji.

Swojego mistrza poznali już również Grecy. Dzięki zwycięstwu w derbowym starciu z Panathinaikosem oraz porażce Arisu z AEK, z końcowego triumfu cieszy się Olympiakos. Zespół z Pireusu wywalczył mistrzostwo na siedem kolejek przed końcem rozgrywek, mając przewagę 22 punktów nad wiceliderem z Salonik. Dla „Thrylos” jest to już 46. mistrzostwo w historii.

Lada moment o obronieniu mistrzostwa może również zdecydować szwajcarskie BSC Young Boys, które na osiem kolejek przed końcem rozgrywek ma przewagę 22 oczek nad Servette. Triumf ekipy z Berna zdaje się być już tylko formalnością, zwłaszcza, iż ostatni konkurent w walce o tytuł gra w najbliższej kolejce z FC Basel, które wciąż liczy na grę w europejskich pucharach.

Jak sytuacja wygląda w topowych ligach? Najłatwiej o zdobycie tytułu powinno być Manchesterowi City oraz Interowi Mediolan. Obie te drużyny mają po 11 punktów przewagi nad bezpośrednimi rywalami, choć ich sytuacja jest nieco inna. „The Citizens” muszą brać pod uwagę, iż rozegrali o jeden mecz więcej od drugiego Manchesteru United. Ostatnio podopiecznym Pepa Guardioli przytrafiła się wpadka z Leeds United, zatem zespół, który w obecnej kampanii prezentuje najlepszą ofensywę i defensywę wciąż musi mieć się na baczności. Do końca rozgrywek „Obywatelom” pozostało sześć meczów.

Będący w znakomitej formie Inter ma do rozegrania jeszcze osiem kolejek, ale chyba tylko katastrofa mogłaby doprowadzić do utraty aż takiej przewagi. Antonio Conte i spółka są niepokonani w lidze już od 14 meczów, a po drodze pokonywali między innymi Juventus, Milan, Lazio czy Atalantę. Do końca zostało jeszcze trochę czasu, ale Włosi powoli szykują się na to, iż po dziewięciu latach przerwana zostanie rekordowa seria zdobytych Scudetti przez „Bianconerich”.

Znacznie ciekawiej może być za to we Francji, w Niemczech oraz w Hiszpanii. Na ligowym podwórku dobrze sobie radzi Bayern Monachium, ale drużyna Roberta Lewandowskiego wciąż nie może być niczego pewna. Wygrana z RB Lipsk dała Bawarczykom nieco spokoju, ale przewaga nad „Czerwonymi Bykami” to wciąż raptem pięć oczek. Bayern nie ma przed sobą najłatwiejszego terminarza (pojedynki choćby z Wolfsburgiem, Bayerem Leverkusen czy Borussią Mönchengladbach, a także rewanżowy mecz w Lidze Mistrzów przeciwko PSG), a na domiar złego niedostępny jest jeszcze wspomniany Lewandowski. Lipsk wciąż ma swoją szansę, także zapowiada się ciekawa końcówka Bundesligi.

Z mistrzostwem jeszcze nie pożegnało się Paris Saint-Germain, które wciąż jednak musi gonić straty do Lille. „Les Dogues” zaliczyli niedawno wpadki z AS Monaco oraz Nimes, ale szybko się odbili, pokonując w bezpośrednim starciu paryżan. Trzy punkty to niewielka przewaga, ale niewykluczone, iż może być ona kluczowa w najbliższych sześciu meczach. Należy pamiętać, że w grze wciąż realnie są również AS Monaco i Olympique Lyon, które tracą do pozycji lidera raptem cztery i pięć oczek.

Duży ścisk panuje na szczycie LaLiga. Atlético Madryt znakomicie weszło w sezon i szybko zdobyło znaczącą przewagę, lecz ta z czasem coraz bardziej topniała. Aktualnie wynosi ona ledwie jeden punkt nad drugim Realem Madryt, za którego plecami czai się z kolei FC Barcelona, która również może przegonić madrytczyków dzięki jednemu zwycięstwu. Jeśli „Rojiblancos” nie ustabilizują formy, może być im trudno o wywalczenie mistrzostwa, na które rozbudzono apetyty.

Na tymczasowej zmianie formuły ligowej może skorzystać Legia Warszawa. Skrócenie rozgrywek do 30 kolejek sprawia, że Pogoni Szczecin może być trudno o nadrobienie strat do stołecznej drużyny. Teoretyczne szanse na mistrzostwo wciąż ma jednak nawet Lechia Gdańsk, zatem „Wojskowi” nie mogą jeszcze spoczywać na laurach. Jeśli jednak wszystko potoczy się zgodnie z planem warszawian, będzie to dla nich już siódme mistrzostwo w ciągu ostatnich dziewięciu lat.

Ciekawie jest również w Portugalii, gdzie w wyścigu uczestniczy cała Wielka Trójka. Na ten moment przewagę ma Sporting, lecz zarówno FC Porto, jak i pozostająca nieco w tyle SL Benfica również są w znakomitej formie. „Lwy” straciły cztery punkty w ostatnich dwóch potyczkach, przez co rywale zdołali nieco nadrobić strat. Przewaga odpowiednio sześciu i dziewięciu punktów może łatwo stopnieć, zwłaszcza, że tuż przed końcem rozgrywek Sporting czeka derbowe starcie z Benficą.

O nowych mistrzów w zasadzie pewni mogą być już Belgowie oraz Czesi, gdzie sporą przewagę (17 punktów) wywalczyły sobie Club Brugge oraz Slavia Praga. Pewnie po mistrzostwo Holandii zmierza również Ajax Amsterdam, który mając jedno spotkanie mniej od PSV, już teraz ma na koncie o 11 oczek więcej. Sytuacja staje się coraz bardziej klarowna w Serbii, Rosji oraz na Ukrainie, gdzie po mistrzostwa swoich lig zmierzają Crvena zvezda, Zenit oraz Dynamo Kijów. Bardzo ciekawie zapowiada się za to runda mistrzowska w Rumunii, gdzie do końca o tytuł powinny powalczyć FCSB i CFR Cluj

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CIES: Kluby, które w tym sezonie najczęściej wystawiają graczy poniżej 21. roku życia. Dominacja Francuzów

 

CIES Football Observatory, a więc grupa badawcza, która obserwuje piłkę nożną pod kątem statystycznym, wzięła na warsztat minuty rozegrane przez zawodników poniżej 21. roku życia. W ten sposób stworzyła odpowiedni ranking klubów.

Przyjęło się, że w Europie najchętniej na młodych graczy stawiają ekipy pokroju Ajaksu czy Borussii Dortmund i… tak też jest w istocie, jeśli weźmiemy pod uwagę w pierwszym przypadku siedem najlepszych lig według współczynnika UEFA, a w drugim zawęzimy krąg poszukiwania do najlepszej piątki. Zostańmy przy pierwszym wariancie.

Złotą siódemkę tworzą kolejno Eredivisie, Liga NOS, Ligue 1, Bundesliga, Serie A, LaLiga oraz Premier League.

Według wyliczeń CIES największym procentem minut zawodników poniżej 21. roku życia w rozgrywkach ligowych w Holandii może pochwalić się Ajax (26,9 procenta), a w Portugalii liderem jest Famalicão FC (19,9 procenta). Jeśli chodzi pięć czołowych lig, jesteśmy świadkami ogromnej dominacji klubów z Ligue 1.

Pierwszą dziesiątkę zestawienia tworzy siedem drużyn z Francji, jedna z Niemiec i jedna z Anglii.

Na jedenastym miejscu uplasowała się FC Barcelona (15 procent), na piętnastym - Paris Saint-Germain (11,4 procenta), a osiemnastym - Arsenal (11,3 procenta).

Dopiero 28. pozycja należy do Manchesteru City (7,8 procenta), który wyprzedza Real Madryt (29 lokata; 7,6 procenta) i Bayern Monachium (31 miejsce; 7,3 procenta).

 

Kluby z największym procentem minut wśród piłkarzy do 21. roku życia w sezonie 2020/2021 (w pięciu najmocniejszych ligach europejskich):

1. Borussia Dortmund - 28,5 procent

2. OGC Nice - 24,3

3. AS Monaco - 24,1

4. Stade Rennes - 20,7

5. FC Schalke 04 - 19,6

6. AS Saint-Étienne - 18,6

7. Dijon - 17,4

8. Lille OSC - 16,4

9. Wolverhampton Wanderers - 16,2

10. RC Lens - 16,0

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Forbes: Najbardziej wartościowe kluby piłkarskie na świecie. Zmiana lidera

 

 

Real Madryt nie jest już najbardziej wartościowym klubem piłkarskim. Według „Forbesa” wyprzedziła go FC Barcelona.

Pierwsza połowa 2020 roku była niezwykle trudna dla gigantów futbolu, którzy zamiast pomnażać zyski musieli zaciskać pasa w trosce o swoje finanse. W pewnej chwili zamrożono całkowicie uprawianie dyscypliny, a po wznowieniu rozgrywek niemożliwe w dużej części jest rozgrywanie spotkań z udziałem kibiców. To rzutuje na grubość portfela sterników największych klubów na świecie.

Latem 2019 „Forbes” poinformował, że na szczycie znalazł się Real Madryt, który wyprzedził Barcelonę i Manchester United. Teraz po raz kolejny doszło do zmiany warty wśród najbogatszych.

Jak informuje magazyn społeczno-ekonomiczny, w sezonie 2019/2020 na prowadzenie wyszła „Duma Katalonii”, która o czubek buta wyprzedziła „Królewskich”. Nowością jest również trzecia pozycja Bayernu Monachium, triumfatora poprzedniej edycji Ligi Mistrzów,

Amerykanie podkreślają, że mimo pierwszego miejsca Katalończyków, globalnym liderem pod względem komercyjnym nadal pozostaje podmiot, którym zarządza Florentino Pérez.

Madrytczycy mogą poszczycić się największymi kontraktami ze sponsorem koszulek oraz producentem odzieży. Łącznie w kampanii 2019/2020 zarobili na tych polach 234,5 miliona dolarów.

FC Barcelona zainkasowała jednak aż 275 milionów z tytułu transmisji i dzięki temu po raz pierwszy odkąd tworzone jest zestawienie otwiera listę.

 

Najbardziej wartościowe kluby piłkarskie na świecie według „Forbesa”:

1. FC Barcelona - 4,76 miliarda dolarów

2. Real Madryt - 4,75

3. Bayern Monachium - 4,21

4. Manchester United - 4,2

5. Liverpool - 4,1

6. Manchester City - 4

7. Chelsea - 3,2

8. Arsenal - 2,8

9. Paris Saint-Germain - 2,5

10. Tottenham Hotspur - 2,3

11. Juventus - 1,95

12. Borussia Dortmund - 1,9

13. Atlético Madryt - 1

14. Inter Mediolan - 0,74

15. Everton - 0,66

16. AC Milan - 0,56

17. AS Roma - 0,55

18. West Ham United - 0,51

19. Leicester City - 0,46

20. Ajax - 0,41

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Real Madryt deklasuje konkurencję. Hiszpanie zgarniają ogromną sumę za reklamę na koszulkach

 

Real Madryt może pochwalić się ogromnymi wpływami do klubowej kasy z tytułu reklamy sponsora umieszczonej na centralnej części swoich trykotów.

Magazyn „Forbes” przedstawił raport wskazujący na to, że „Królewscy” nie są już najbardziej wartościowym zespołem piłkarskim na świecie, ale za to w innym zestawieniu umieszcza aktualnego mistrza Hiszpanii na czele rankingu drużyny z największymi przychodami z reklam na przodzie koszulek.

Real Madryt na mocy umowy zawartej z firmą Emirates inkasuje aż 82,5 miliona dolarów rocznie za eksponowanie loga linii lotniczej ze Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Wkrótce klubowi z Półwyspu Iberyjskiego może być niezwykle trudno utrzymać się na tym poziomie, ponieważ kontrakt gwarantujący jej tak niebotyczne wpływy obowiązuje do 2022 roku.

Niemniej jednak i tak trudno przypuszczać, że „Królewscy” straciliby pozycję lidera w tym zestawieniu nawet w przypadku zawarcia mniej korzystnego finansowo porozumienia, ponieważ drugi na liście Manchester United będzie inkasował 64,9 miliona dolarów z tytułu reklamowania TeamViewer od początku następnego sezonu aż do 2026 roku.

Podium w tej klasyfikacji uzupełnia FC Barcelona, która za eksponowanie loga firmy Rakuten zgarnia 64,8 miliona euro rocznie do zakończenia rozgrywek 2021/2022.

 

Najdroższe reklamy na koszulkach klubów piłkarskich (kwoty w milionach dolarów):

1. Real Madryt (Emirates) - 82,5 do 2022 roku

2. Manchester United (TeamViewer) -  64,9 do 2026 roku

3. FC Barcelona (Rakuten) - 64,8 do 2022 roku

4. . Paris Saint-Germain (Accor) - 57 do 2022 roku

5. Arsenal (Emirates) - 56 do 2024 roku

6. Liverpool (Standard Chartered) - 55,3 do 2023 roku

7. Chelsea (Three) - 55,2 do 2024 roku

8. Juventus (Jeep) - 53,1 do 2023 roku

9. Tottenham Hotspur (AIA) - 50 do 2027 roku

10. Bayern Monachium (Deutsche Telekom) - 35,4 do 2023 roku

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CIES: Ligi z największą płynnością gry. Ekstraklasa przed LaLigą

 

CIES Football Observatory wzięło pod lupę mecze w 35 ligach europejskich oraz Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Zbadano zmagania pod kątem płynności gry, a wnioski są niezwykle zaskakujące.

Grupa badawcza przenalizowała Ligę Mistrzów, Ligę Europy oraz 30 najlepszych lig zrzeszonych w UEFA, a także drugi poziom rozgrywek w Anglii, Hiszpanii, Włoszech, Niemczech i Francji. Pod uwagę brano mecze rozegrane w dniach 1.07.2019-03.03.2021 roku.

Przez ten czas najwięcej spotkań odbyło się kolejno w angielskiej Championship (954), Lidze Europy (778) i LaLidze123 (764).

Z raportu wynika, że największym procentem czasu, w którym piłka była w grze, mogą pochwalić ekstraklasy: izraelska (66,9 procenta), holenderska (65,6) oraz rosyjska (65,4). Tuż za nimi uplasowały się Liga Mistrzów i szwedzka ekstraklasa, które mogą pochwalić się wartością 64,7 procenta.

Zestawienie zamyka zaplecze hiszpańskiej ekstraklasy (55,9), a LaLiga wcale nie jest pod tym względem lepsza i jak policzono, piłka krąży w niej po boisku przez 59,3 procenta czasu gry. Lepszy wynik odnotowano już w… naszej rodzimej Ekstraklasie (61,1), która wyprzedziła jeszcze turecką Süper Lig, ukraińską Premier-lihę czy portugalską Liga NOS.

Ustalono, że najwięcej minut doliczają sędziowie w Turcji, a w pierwszej dziesiątce są też polscy arbitrzy. Nie ma to jednak nic wspólnego z poziomem płynności zawodów, co może być wykorzystywane przez piłkarzy do przerywania gry bez większych konsekwencji.

Głównym powodem przerwania zmagań jest wybicie piłki poza boisko. W 37 analizowanych ligach stanowi to aż jedną piątą całkowitego czasu meczu. Na drugim miejscu znajdują się faule. Najmniejsze wartości odnotowano w Eredivisie (11,5 procent), a największe w greckiej ekstraklasie (19 procent).

Najwięcej fauli jest popełnianych kolejno w Serbii, Grecji, Bułgarii, Portugalii oraz Czechach. Najmniejszą średnią liczbą na mecz może pochwalić się angielska Premier League.

Gdy już dojdzie do przewinienia, najszybciej grę wznawiają piłkarze w Bułgarii, Serbii i Szwecji, a najdłużej w Turcji oraz Hiszpanii.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TOTTENHAM NAWIĄZAŁ WSPÓŁPRACĘ Z FIRMĄ DULUX!

Dulux-760x507.png
W czwartek 15 kwietnia angielski klub piłkarski - Tottenham Hotspur ogłosił nową współpracę. Od tej pory, firma Dulux będzie odpowiadać za dostarczanie farb drużynie z Premier League. Z tego tytułu, Tottenham liczy na ożywienie kolorów ścian na stadionie oraz w budynkach należących do klubów. 

 

Ikona marki na stadionie

 

W związku z nawiązaną współpracą, Tottenham otrzyma istotną wiedzę w zakresie farb i kolorów, które zapewnia Dulux. Dodatkowo w ramach premiery, światowej sławy pies Dulux odbył za kulisami wycieczkę po stadionie klubu i centrum szkoleniowym drużyny. Z tego zdarzenia pojawi się specjalny materiał wideo, który będą mogli zobaczyć sympatycy Tottenhamu.

 

Pierwsza wpadka

 

Nikt nie spodziewał się, że współpraca klubu z marką farb już na samym początku zaliczy wpadkę. Jeden z moderatorów profilu Dulux UK zaczął odpisywać na komentarze kibiców, którzy wyśmiewali angielski klub m.in. z braku pucharów.

 

Dulux1.png

 

Wszystkie negatywne wpisy zostały już usunięte, lecz jak wiadomo, internet pozostawia ślady i komentarze, które źle wpływają na odbiór tej współpracy, zostały zapisane.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gianluca Di Marzio wybrał jedenastkę polskich talentów

 

Gianluca Di Marzio wyróżnił młodych polskich zawodników, tworząc jedenastkę piłkarzy, którzy wkrótce mogą trafić do topowych europejskich lig, w tym do Serie A.

Włoski dziennikarz napisał wprost, że nie ma szklanej kuli i na ten moment nie wiadomo, ilu z wymienionych przez niego graczy finalnie przejdzie do ligi włoskiej, ale jego zdaniem warto śledzić wyróżnioną jedenastkę.

Między słupkami Di Marzio postawił na Xaviera Dziekońskiego, który według niego ma wszelkie predyspozycje ku temu, by pójść w ślady Bartłomieja Drągowskiego. 23-latek zanotował trudny początek na Półwyspie Apenińskim, ale od pewnego czasu spisuje się bardzo dobrze w barwach Fiorentiny.

W linii obrony widzimy Karola Filę, Kamila Piątkowskiego, Mateusza Wieteskę i Tymoteusza Puchacza. Filę łączyło się już chociażby ze Spezią. Obecny sezon będzie prawdopodobnie jego ostatnim w Ekstraklasie. Piątkowski latem już na pewno przejdzie do Red Bull Salzburg, ale docelowo ma to być tylko przystanek przed transferem do jeszcze większego klubu. Puchacz z kolei zbliża się do Unionu Berlin.

W środku pola Di Marzio postawił na Patryka Plewkę i Bartosza Slisza, a przed nimi jest Kacper Kozłowski. Bój o podpis ofensywnego pomocnika Pogoni Szczecin wkrótce mogą stoczyć duże europejskie kluby. Prawdopodobnie tak samo będzie z występującym na skrzydle Jakubem Kamińskim z Lecha Poznań.

Jeśli chodzi o „dziewiątkę”, wyróżnienie otrzymał Adrian Benedyczak. „Przed Robertem Lewandowskim jeszcze kilka sezonów na najwyższym poziomie. Czy to on zajmie kiedyś jego miejsce?” - zastanawia się włoski dziennikarz.

 

Jedenastka wybrana przez Di Marzio:

 

Xavier Dziekoński (Jagiellonia Białystok);

Karol Fila (Lechia Gdańsk);
Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa/Red Bull Salzburg);
Mateusz Wieteska (Legia Warszawa);
Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań);

Patryk Plewka (Wisła Kraków);
Bartosz Slisz (Legia Warszawa);

Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin);
Patryk Szysz (Zagłębie Lubin);
Jakub Kamiński (Lech Poznań);

Adrian Benedyczak (Pogoń Szczecin).

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ranking FIFA kobiet. Polki z minimalnym spadkiem

 

FIFA opublikowała najnowszy ranking drużyn reprezentacyjnych kobiet.

W ostatnim czasie reprezentacje kobiet grały głównie w meczach towarzyskich. Miały one wpływ na najnowszą aktualizację rankingu FIFA. Na czele klasyfikacji niezmiennie pozostała kadra Stanów Zjednoczonych. Natomiast na podium nastąpiły małe zmiany. Francja zamieniała się miejscem z Holandią, która awansowała na trzecią pozycję.

Polki spadły o jedną lokatę po tym, jak w ubiegłym tygodniu przegrały 2:4 ze Szwecją. W tym spotkaniu Nina Patalon zadebiutowała w roli selekcjonerki „Biało-Czerwonych”.

Ranking FIFA (kobiety):
1. Stany Zjednoczone: 2192 -> 2200 [-]
2. Niemcy: 2091 -> 2089 [-]
3. Holandia: 2023 -> 2038 [+1]
4. Francja: 2032 -> 2029 [-1]
5. Szwecja: 2009 -> 2016 [-]
6. Anglia: 1999 -> 1973 [-]
7. Brazylia: 1958 -> 1970 [+1]
8. Kanada: 1958 -> 1967 [-]
9. Australia: 1963-> 1950 [-2]
10. Korea Północna: 1940 -> 1940 [-]
11. Japonia: 1937 ->1937 [-1]
12. Norwegia: 1932 ->1936 [-1]
13. Hiszpania: 1919 -> 1929 [-1]
14. Chiny: 1867 ->1875 [+1]
15. Włochy: 1877 -> 1874 [-2]
16. Dania: 1868->1868 [-2]
17. Islandia: 1826-> 1829 [-1]
18. Belgia: 1825 -> 1814 [-1]
19. Korea Południowa: 1818 -> 1810 [-1]
20. Szwajcaria: 1808 -> 1800 [-1]

30. Polska 1672: -> 1668 [-1]

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WALIJSKI PIŁKARZ ZYSKAŁ SPONSORA SWOJEJ BRODY. “TO DLA MNIE WIELKI ZASZCZYT”

 
Joe-Ledley-760x507.jpg
Joe Ledley, który występuje w Newport County, stał się bohaterem nietypowej umowy sponsorskiej. Piłkarz niedawno zyskał sponsora… swojej brody, która przez wielu Walijczyków - pół-żartem, pół-serio - jest uważana za dobro narodowe.

 

Dlaczego broda piłkarza stała się kultowa?

 

Joe Ledley to piłkarz, którego powinni kojarzyć miłośnicy angielskiej Premier League. W latach 2014-2017 Walijczyk występował bowiem w Crystal Palace, w barwach którego rozegrał 83 spotkania, w których zdobył sześć goli i zanotował trzy asysty. Poza londyńską drużyną, 34-latek grał także w Celticu, Cardiff City, Derby County i Charlton Athletic.

 

Od pewnego czasu większa uwaga skupia się na piłkarzu nie ze względu na piłkarskie występy, a z powodu… zarostu. Cała historia rozpoczęła się jeszcze podczas eliminacji Mistrzostw Europy 2016, gdy piłkarz zadeklarował, że zgoli brodę dopiero w przypadku awansu Walii na pierwszy wielki turniej od 58 lat. Po turnieju, na którym Walijczycy doszli aż do półfinału, piłkarz jednak zdecydował się nie usuwać zarostu.

 

Narodowa legenda z kontraktem sponsorskim

 

W marcu Joe Ledley podpisał umowę z Newport County, którego siedziba mieści się w Walii, aczkolwiek występuje w czwartej lidze angielskiej. Na decyzję o zatrudnieniu piłkarza większość kibiców zareagowała bardzo pozytywnie. Jeden z nich, Matthew Fletcher-Jones, nawet zdecydował się zostać sponsorem Ledleya, a właściwie… jego brody.

 

 Jestem zachwycony, że klub podpisał kontrakt z narodową legendą w postaci Joe i to dla mnie wielki zaszczyt sponsorować najbardziej kultowy zarost w walijskiej piłce nożnej – przyznał w rozmowie dla klubowych mediów Matthew Fletcher-Jones.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

101 lat temu w Krakowie odbył się pierwszy oficjalny mecz ligowy w Polsce, ale... czy na pewno?

 

18 kwietnia 1920 roku rozegrano pierwszy w kraju mecz w oficjalnych rozgrywkach w Polsce. W meczu krakowskiej klasy B Wawel Kraków uległ Cracovii II 1:3 18 kwietnia 1920 roku rozegrano pierwszy w kraju mecz w oficjalnych rozgrywkach w Polsce. W meczu krakowskiej klasy B Wawel Kraków uległ Cracovii II 1:3 

 
18 kwietnia 1920 roku to data szczególna w historii polskiej piłki nożnej. Przyjmuje się, że wówczas rozegrano pierwszy w naszym kraju mecz w oficjalnych rozgrywkach w RP. W meczu krakowskiej klasy B Wawel Kraków uległ Cracovii II 1:3. Jednak wokół tej daty pojawiają się pewne kontrowersje. Część historyków jednak uważa, że pierwszy mecz ligowy w Polsce rozegrano w Łodzi dopiero siedem lat później. Jaka jest prawda?
 

Jak podają historycy Wawel Kraków, mimo że oficjalnie był gospodarzem spotkania, nie zagrał na własnym obiekcie. Mecz rozegrano na boisku Cracovii. Oba zespoły występowały w osłabionych składach, bo większość graczy była w tym czasie na froncie wojny polsko-bolszewickiej.

Tak o tym historycznym wydarzeniu napisał "Goniec Krakowski":

Wczoraj odbyły się zawody footballowe o mistrzostwo II klasy między "Wawelem" a Cracowią Rez. Zakończyły się zwycięstwem Cracowii Rez. 3:1. Podnieść, należy, że obu drużynom brak jeszcze należytego treningu i techniki, posiadają jednak wiele szkoły i ambicyi sportowej. Zawody prowadził p. Zraij nie ardzo umiejętnie.

Z kolei "Ilustrowany Kuryer Codzienny" podkreśla, że pierwsze oficjalne zawody w kraju nie zgromadziły wielkiej widowni. Spowodowane było to głownie tym, że ówcześni kibice przyzwyczajeni byli do obserwowania jedynie zawodów tylko pierwszych drużyn.

 

Dalej IKC opisuje grę i siły obu drużyn:

Cracovia II nie zadowoliła wymagań, których od niej domagać się można. Tyły i pomoc poprawne - atak mimo, że miał szczęśliwe momenty nie tworzy jednak miarowego zespołu. Gra zadużo górą - poszczególni gracze trzymają piłkę zadługo, podają późno lub też zgoła zanadto dla siebie; to odnosi się zwłaszcza do prawego łącznika. Cracovia II śladem swej macierzy nie strzela lecz stara się uzyskać goala z najbliższej odległości co znów ze względu na jej przewagę nad drużyną Wawelu było utrudnionem, a więc taktycznie błędnem.

Siła Wawelu leży przedewszystkiem w obronie, pracowitej pomocy i w ambicyi sportowej popartej dużą wytrzymałością dzięki treiningowi: napad miał zadanie utrudnione przez silnych i dobrych backów Cracovii.

Kurier również podaje, że sędzią tego spotkania był p. Zweig, który jednak nie miał swojego najlepszego dnia. Arbiter miał sędziować w sposób dość "aptekarski", a na dodatek uznał bramkę Wawelu, którą zdobyto przy pomocy ręki.

 

Nie wszyscy jednak są skłonni przyznać, że 18 kwietnia 1920 r. to kluczowa data w historii rozgrywek piłkarskich w naszym kraju. Część historyków uważa, że pierwszy mecz ligowy w Polsce rozegrano w Łodzi 3 kwietnia 1927 r. Jaka jest prawda? Która opcja ma rację? To już pozostanie akademickim sporem.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jose Mourinho zwolniony, ale zarobiony. Portugalski menedżer dostał już blisko 80 mln funtów odprawy!

 

 

 
 
Jose Mourinho w piątym klubie z rzędu przedwcześnie zakończył swoją misję. W poniedziałek został zwolniony przez Tottenham Hotspur. Władze klubu za zerwanie umowy mają mu zapłacić 30 mln funtów. Biorąc pod uwagę rozstania z poprzednimi pracodawcami, Portugalczyk otrzymał już 77,5 mln funtów rekompensaty.
 
 

Jose Mourinho został menedżerem Tottenhamu Hotspur w listopadzie 2019 r. Miał wprowadzić zespół na kolejny poziom. W obecnym sezonie w grę miała wchodzić rywalizacja o mistrzostwo Anglii. Tymczasem, na sześć kolejek do końca Premier League, ekipa z Londynu zajmuje siódmą pozycję, czyli taką, która nie daje jej szansy na grę w europejskich pucharach (inna sprawa, że Tottenham jest jednym z klubów-założycieli Superligi). Jednak sobotę czeka ją finał Pucharu Ligi Angielskiej, w którym zmierzy się z Manchesterem City. Drużynę poprowadzą dotychczasowy asystenci 58-letniego Portugalczyka - Ryan Mason i Chris Powell.

Mourinho kierował Tottenhamem w 58 meczach angielskiej ekstraklasy. Jego średnia zdobycz punktowa to 1,64. To najgorszy dorobek w historii "Spurs", biorąc pod uwagę menedżerów, którzy w Premier League prowadzili zespół przynajmniej w 20 spotkaniach. Lepsi są od niego Harry Redknapp (144 mecze, średnia 1,74 pkt), Andre Villas-Boas (54, 1,83), Mauricio Pochettino (202, 1,89) i Tim Sherwood (22, 1,91).

Jednak mało kto, nawet w historii futbolu, może się pochwalić taką odprawą, jak Mourinho. Jego umowa z Tottenhamem miała obowiązywać do końca sezonu 2022/23. Za jej przedwczesne zerwane klub z północnej części Londynu ma mu wypłacić 15 mln funtów rekompensaty, czyli blisko 79 mln zł.

Nie jest to najwyższe zadośćuczynienie, jakie otrzymał portugalski szkoleniowiec. Jak wyliczył "The sun", w 2007 r. za rozstanie z Chelsea miał otrzymać 18 mln funtów, a w 2012 r. kontrakt zerwał Real Madryt, co miało kosztować klub 17 mln funtów. Następnie Mourinho wrócił do Chelsea, ale znów nie wypełnił umowy. W 2015 r. władze "The Blues" miały mu wypłacić 12,5 mln funtów. Ostatnim przystankiem przed Tottenhamem było Old Trafford. Za przedwczesne zwolnienie z Manchesteru United w 2019 r. miał dostać 15 mln funtów. Łącznie wychodzi 77,5 mln funtów (inna sprawa, że część oddał w podatkach). Na przestrzeni lat kurs się zmieniał, ale gdyby kwotę policzyć po obecnym kursie, to "The Special One" wzbogacił się o 409 mln zł.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liverpool FC: Wnuk Billa Shankly’ego chce usunięcia pomnika dziadka. „W tym momencie przewraca się w grobie"

 
Po wejściu Liverpoolu w struktury Superligi kibice w dobitny sposób pokazują, co o tym myślą. Chris Carline, wnuk Billa Shankly’ego, nie ukrywa, że jest mu po prostu wstyd.
 
 

Szkot, który zmarł w 1981 roku, to trenerska legenda „The Reds”. To on dał podwaliny pod późniejsze sukcesy klubu w Europie, wygrywając Puchar UEFA, trzy mistrzostwa, dwa Puchary Anglii i cztery Tarcze Wspólnoty.

Shankly słynął z tego, że nie gryzł się w język, a jego wypowiedzi charakteryzowała prostota. W ten sposób zaszczepił w ekipie z Anfield wiele wspaniałych wartości.

W dowód zasług szkoleniowiec otrzymał swój pomnik, który w 1997 roku został postawiony przed stadionem, a jego podstawę zdobi napis: „Bill Shankly. Uszczęśliwiał ludzi”.

Kiedy Liverpool wyłamał się ze struktur UEFA, na jego władze spadła ogromna krytyka. Ich postawy nie potrafi zrozumieć Chris Carline, wnuk klubowej legendy, który zasugerował wyburzenie wspomnianego pomnika.

 

– Wiem, że mój dziadek w ostatnim czasie był cytowany częściej niż kiedykolwiek przedtem i bardzo dobrze. To, co dzieje się w tej chwili, nie da się powiązać z tym, czego on chciał dla tego klubu. Jestem zbulwersowany i zażenowany – oświadczył

– Kiedy mówi się o Liverpoolu, jego historii i korzeniach, można odnieść się do siedmiu, ośmiu lub dziewięciu cytatów dziadka, które są odpowiednie do obecnej sytuacji. Nie jest żadnym nadużyciem stwierdzenie, że w tym momencie przewraca się w grobie, ponieważ nie da się chyba bardziej odciąć się od jego etosu – zaznaczył.

– Mając to na uwadze, z radością zobaczę usunięcie pomnika. Słowa mówiące o tym, że uszczęśliwiał ludzi, on właśnie to robił. Traktował to jako swoją misję, aby dać ciężko pracującym fanom trochę ulgi pod koniec sześciodniowego tygodnia pracy. Chciał przynieść im radość jako nagrodę za ich ciężką pracę i najwyraźniej to osiągnął. Ten nowy twór jest jednak sprzeczny z jego etosem – dodał.

– Nikt nie odbierze mi czegoś, za czym podążałem przez całe życie. Mówimy tutaj o dynastii. Nie zamierzam odchodzić z klubu i bojkotować meczów. To nie menedżer ani zawodnicy są winni, tylko właściciele i wszyscy musimy się im przeciwstawić – zakończył.

 

Najbardziej pamiętne wypowiedzi Shankly’ego:

„My, Liverpoolczycy, jesteśmy profesjonalistami, wierzymy w prostotę. Nie występowałbym w telewizji ani nie używałbym w gazetach słów, które rozumie tylko kilka osób. Niektórzy ludzie używają słów wiedząc doskonale, że może tylko 10 procent widzów lub czytelników wie, co one oznaczają. My nie. Mówimy językiem ludu, językiem, który wszyscy rozumieją. Zamiast mówić, że ktoś jest chciwy, powiedziałbym, że jest cholernie pazerny”.

 

***

„Niektórzy uważają, że piłka nożna to kwestia życia i śmierci. Jestem bardzo rozczarowany taką postawą. Zapewniam, że jest ona o wiele, wiele bardziej ważniejsza”.

***

„W klubie piłkarskim istnieje święta trójca - piłkarze, menedżer i kibice. Dyrektorzy nie mają tu nic do rzeczy. Są tam tylko po to, by wypisywać czeki”.

***

„Jeśli jesteś pierwszy, to jesteś pierwszy. Jeśli jesteś drugi, to jesteś nikim”.

***

„Przede wszystkim chciałbym być zapamiętany jako człowiek, który był bezinteresowny; który się starał i martwił, aby inni mogli dzielić chwałę; i który zbudował rodzinę, której członkowie mogli podnieść wysoko głowę i powiedzieć - Jesteśmy Liverpoolem”.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KULISY NAJWIĘKSZYCH TRANSFERÓW PIŁKARSKICH

 
Neymar1-760x507.jpg
Miesiące spekulacji, tygodnie rozmów, kilka poważnych spotkań. Transfer piłkarski z reguły cieszy się sporym zainteresowaniem. Największą uwagę przykuwają oczywiście transakcje, w których rolę odgrywają ogromne pieniądze. Na jakich zasadach realizuje się przeprowadzkę piłkarza z jednej drużyny do drugiej? Czy kwota transferu, która jest podawana w mediach to jedyny wydatek (prócz oczywistej pensji), na jaki musi przygotować się klub, który pozyskuje konkretnego zawodnika? W tym artykule postaramy się odpowiedzieć na najistotniejsze pytania dotyczące transferów piłkarskich, a także przytoczymy kulisy największych transakcji w historii. 

 

Opłaty przy transferach

 

W ogólnosportowych mediach z reguły przy ogłaszaniu transferu podawana jest jedna kwota. Dla przykładu, Kai Havertz przeniósł się we wrześniu 2020 roku z Bayeru Leverkusen do Chelsea. Informowano wtedy, iż londyński klub zapłacił za niemieckiego zawodnika 80 milionów euro. Nie oznacza to jednak, że wspominana kwota to jedyne pieniądze, jakie musiała wyłożyć wtedy Chelsea, by pozyskać ofensywnego gracza.

 

Z reguły przy ogłaszaniu oficjalnego transferu pomija się kilka opłat, które występują przy praktycznie każdej transakcji. Jedna z nich to prowizja dla agenta lub agentów. Prawdziwym mistrzem w tej dziedzinie jest Mino Raiola. Podczas przeprowadzki Pogby z Juventusu do Manchesteru United, holenderski przedstawiciel o włoskich korzeniach miał zagwarantować sobie 49 milionów euro prowizji. Nic dziwnego, że wiele klubów aktualnie unika tego agenta jak ognia, gdyż zdaje sobie sprawę, iż Raiola potrafi zdziałać cuda, mocno nadwyrężając budżet drużyny.

 

Skoro jest prowizja dla agenta, to nie można także zapomnieć o dodatkowych pieniądzach [nie bierzemy pod uwagę pensji zawodnika przy.red.] dla piłkarza z tytułu złożenia podpisu pod kontraktem. Nie jest to jednak obowiązek. Z reguły dany gracz otrzymuje prowizję za podpis w momencie, gdy wiąże się z drużyną na zasadzie wolnego transferu. W takim wypadku piłkarz ma całkowitą dowolność przy wyborze klubu i może dyktować swoje warunki. Podczas negocjacji umowy, zawodnik jest także w stanie zagwarantować sobie różnego rodzaju bonusy lojalnościowe. Czasem jest to stała opłata. Niekiedy jednorazowy przelew.

 

Warto także pamiętać, iż początkowa kwota, jaką podaje się publicznie przy transferze, może różnić się od ostatecznej sumy, jaką otrzyma dana drużyna za swojego piłkarza. Czasem negocjujące między sobą drużyny ustalają bonusy, które wypłacane są w kolejnych latach. Niektóre dodatki są tak proste do zrealizowania [np. liczba występów zawodnika przy.red.], iż można traktować to jako część kwoty transferu, którą po prostu dany klub zapłaci w przyszłości, by odpowiednio rozłożyć koszty.

 

Nie bez powody macierzyste drużyny zacierają ręce przy negocjacjach swojego byłego piłkarza z danym zespołem. Ze względu na obowiązujące przepisy, drużyna, która “wychowała” zawodnika, otrzymuje odpowiedni procent od kwoty transferu. Im więcej wynegocjuje zespół posiadający kartę zawodniczą, tym więcej otrzyma macierzysta drużyna.

 

Podczas rejestracji piłkarza w klubie może być także wymagana opłata dla ligi, jednakże biorąc pod uwagę rozmiary innych kosztów, jest ona często pomijana przy ujawnianiu szczegółów transferu.

 

Największe transfery piłkarskie w historii

 

Tak prezentuje się lista dziesięciu największych transferów w historii futbolu, na podstawie danych z serwisu transfermarkt*:

 

10. Gareth Bale z Tottenhamu do Realu Madryt – 101 mln euro

 

9. Paul Pogba z Juventusu do Manchesteru United – 105 mln euro

 

8. Eden Hazard z Chelsea do Realu Madryt – 115 mln euro

 

7. Cristiano Ronaldo z Realu Madryt do Juventusu – 117 mln euro

 

6. Antoine Griezmann z Atletico Madryt do Barcelony – 120 mln euro

 

5. Joao Felix z Benfiki do Atletico Madryt – 127,2 mln euro

 

4. Ousmane Dembele z Borussii Dortmund do Barcelony – 135 mln euro

 

3. Philippe Coutinho z Liverpoolu do Barcelony – 135 mln euro

 

2. Kylian Mbappe z Monaco do PSG – 145 mln euro

 

1. Neymar z Barcelony do PSG – 222 mln euro

 

*Statystyki z dnia 17 kwietnia 2021 roku 

 

Powyższe kwoty stanowią podstawę transferu lub zawierają także bonusy, które klub już wypłacił drugiej drużynie. W tych sumach nie ma jednak takich istotnych szczegółów jak chociażby bonusy dla agentów. Przedstawimy zatem kulisy poszczególnych transferów. Historie wielu transakcji zdradza słynna już książka Football Leaks, która ujawnia istotne szczegóły największych transferów.

 

Gareth Bale – Real Madryt

 

Po czterech latach od wielkiego transferu Cristiano Ronaldo do Realu Madryt, “Królewscy” ponownie zdecydowali się na ogromną transakcję. Świetnie w Premier League podczas sezonu 2012/2013 spisywał się Gareth Bale. Walijczyk strzelił dla “Kogutów” 21 goli oraz zaliczył 9 asyst w 33 spotkaniach.

 

Nic dziwnego, że madrycka ekipa wykazała zainteresowanie ofensywnym graczem. U sterów Tottenhamu od lat był Daniel Levy, który zasłynął z bardzo twardego podejścia do negocjacji. Wiele problemów z przedstawicielem “Kogutów” miała m.in. Chelsea, która w przeszłości bardzo chciała pozyskać Lukę Modricia. Chorwat znalazł się nawet na jachcie Romana Abramowicza, gdzie przeprowadził owocne rozmowy z właścicielem “The Blues”.

 

Determinacja Levy’ego w kontekście braku sprzedaży ważnego zawodnika do ligowego rywala sprawiła, iż Modrić trafił ostatecznie do ekipy “Królewskich”. Na własnej skórze o możliwościach przedstawiciela Tottenhamu przekonał się sam Real Madryt. Początkowo w mediach pojawiła się bowiem informacja o kwocie transferu Bale’a w wysokości 91 milionów euro. Taka suma sprawiała, iż nadal największym transferem była wtedy przeprowadzka Ronaldo do Realu Madryt.

Bale.jpg

Football Leaks ujawnił jednak, iż Real Madryt zapłacił ostatecznie ponad 100 milionów euro (dokładnie 100,759,418). Tym samym pobito rekord Ronaldo. Celowo ukrywano kwotę, by przede wszystkim nie drażnić portugalskiego gracza. W związku z wyciekiem dokumentów, swoje oburzenie w mediach nie krył Jonathan Barnett, agent Bale’a.

 

No właśnie, a co z prowizją dla przedstawiciela Walijczyka? Tutaj pojawia się niewiele informacji. Musimy zaufać angielskiemu “The Sun”, który twierdził, iż agenci Bale’a zarobili na tej transakcji łącznie 14,24 miliona funtów.

 

Paul Pogba – Manchester United

 

W 2016 roku do Manchesteru United powrócił Paul Pogba. Powrócił, gdyż w przeszłości francuski pomocnik reprezentował barwy klubu z Old Trafford. Miało to miejsce w latach 2009-2011. Potencjałem zawodnika nie do końca zachwycony był Sir Alex Ferguon, który pozwolił odejść Pogbie do Juventusu na zasadzie wolnego transferu.

Pogba.jpg

Ta decyzja sporo kosztowała “Czerwone Diabły”. W serwisie Transfermarkt figuruje kwota 105 milionów euro za tę transakcję. Największy interes zrobił jednak… Mino Raiola, agent francuskiego piłkarza, który zarobił wręcz astronomiczne pieniądze. Wszystko ujawnił po czasie niemiecki tygodnik Der Spiegel we współpracy z Football Leaks.

 

Jak się bowiem okazuje, Mino Raiola zagwarantował sobie 27 milionów euro od samego Juventusu. To już jest ogromna prowizja. Agent Pogby działał jednak na dwa fronty. Tym sposobem, doszedł także do porozumienia z Manchesterem United. Od “Czerwonych Diabłów” Mino Raiola zainkasował 22 miliony euro. Łącznie na jednym transferze holenderski agent włoskiego pochodzenia miał zarobić… 49 milionów euro!

 

Eden Hazard – Real Madryt

 

Po przeprowadzce Bale’a, na kolejny transfer rzędu 100 milionów euro sympatycy “Królewskich” musieli trochę poczekać. W 2019 roku do Madrytu trafił Eden Hazard, który od lat prosił się o transfer do LaLiga. Chelsea sukcesywnie zachęcała Belga do dalszej gry na Stamford Bridge, jednakże w obliczu kończącego się kontraktu, zarząd “The Blues” stanął pod ścianą i musiał zgodzić się na transfer.

Hazard.jpg

Początkowo podawano, iż Eden Hazard trafił do Realu Madryt za kwotę 100 milionów euro. Belgijski serwis HLN zdradził jednak, iż żądania ekipy Tubize, która wyszkoliła Hazarda, ujawniły prawdziwe szczegóły tej transakcji. Jak się okazuje,  Chelsea może zarobić łącznie 160 milionów euro. Cała kwota miała zostać podzielona na trzy raty. W 2019 roku Real Madryt zapłacił 40 milionów euro. W zeszłym roku 56 milionów euro, a teraz ma przelać 64 miliony euro. Łącznie daje to 160 milionów euro.

 

Jest to jednak kwota zawierająca wszelkiego rodzaju bonusy. Według serwisu HLN, Chelsea ma nadzieję, iż otrzyma za Hazarda minimum 130 milionów euro. Biorąc jednak pod uwagę fakt, iż Belg ma ogromne problemy z regularną grą w Madrycie, może to nie być takie oczywiste.

 

Aktualnie w serwisie Transfermarkt widnieje kwota 115 milionów euro, która zawiera już 15 milionów euro bonusu z tytułu wygrania mistrzostwa przez ekipę “Królewskich”. Bardzo szczelnie ukrywa się natomiast informacje o prowizjach dla agentów. Być może wyjdą one na jaw po kilku latach.

 

Cristiano Ronaldo – Juventus

 

Sporą sensację wzbudziła przeprowadzka Cristiano Ronaldo do Juventusu. Wstępnie wydawało się, że jest to zwykły wymysł mediów. Ostatecznie Portugalczyk trafił do Turynu.

Ronaldo.jpg

Początkowo w mediach figurowała kwota transferu rzędu 100 milionów euro. Aktualnie serwis transfermarkt podaje, iż Cristiano Ronaldo kosztował 117 milionów euro. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy w tej sumie są już zawarte wszelkiego rodzaju bonusy i prowizje, jakie wiązały się z tym transferem.

 

Juventus poinformował w raporcie, iż poniósł 12 milionów euro dodatkowych kosztów związanych z podpisaniem Portugalczyka. Dotyczy to przede wszystkim opłat prowizyjnych i premii za rejestrację. Dodatkowo klub miał zapłacić 12 milionów euro agentowi Ronaldo – Jorge Mendesowi.

 

Serwis Sport Mediaset twierdzi jednak, że przedstawiciel Ronaldo zarobi jeszcze większe pieniądze. Według wspomnianego źródła, Jorge Mendes miał zagwarantować sobie od 20 do 25 milionów euro za przeprowadzkę Ronaldo do Turynu. Wszystko dzięki dotrzymanej umowy dżentelmeńskiej, na mocy której Ronaldo zmienił klub, gdy pojawiła się oferta rzędu 100 milionów euro.

 

Antoine Griezmann – FC Barcelona

 

Szerokim echem odbił się transfer Antoine’a Griezmanna do Barcelony. Na pierwszy rzut oka transakcja nie powinna wzbudzać żadnych kontrowersji, gdyż Francuz przeniósł się na Camp Nou za kwotę 120 milionów euro. Taka suma widniała w kontrakcie ofensywnego gracza jako klauzula wykupu.

 

Przedstawiciele Atletico Madryt oskarżyli jednak Barceloną o stosowanie nielegalnych praktyk. “Duma Katalonii” miała wcześniej kontaktować się z Francuzem. Co więcej, według niektórych oskarżeń, Griezmann już w marcu 2019 roku ustalił warunki umowy, na kilka miesięcy przed zmianą klauzuli. Wcześniej wynosiła ona 200 milionów euro.

 

Według hiszpańskiego Mundo Deportivo, wstępne negocjacje dostarczyły Griezmannowi i jego przedstawicielom całkiem pokaźną sumę. Wspomniane źródło twierdziło, iż Griezmann, jego siostra Maud, ojciec, prawnik Sevan Karian, a także francuski agent zarobili łącznie 14 milionów euro.

 

Joao Felix – Atletico Madryt

 

Przedstawiciele Atletico Madryt musieli znaleźć odpowiedniego następcę Griezmanna. Wybór padł na Joao Felixa z Benfiki, który co prawda nie miał imponujących statystyk, ale był określany mianem jednego z najbardziej obiecujących napastników na świecie. Z tego też powodu, “Los Rojiblancos” zdecydowali się zapłacić 126 milionów euro.

Felix.jpg

Jak twierdzi Forbes, który powołał się w swoim tekście na hiszpańskie źródło MARCA, Atletico Madryt dokonało dodatkowej płatności w wysokości 1,81 miliona euro dla Porto z tytułu wyszkolenia zawodnika. Benfica nie otrzymała od razu całej kwoty. Wstępnie portugalski klub zainkasował 27,88 miliona euro, natomiast reszta kwoty miała zostać wypłacona w przyszłości. Uwzględniono także odsetki w wysokości 5,56 miliona euro.

 

Na całej transakcji zarobił także agent Portugalczyka, Jorge Mendes, który miał otrzymać prawie 11 milionów euro. Co ciekawe, tuż przed ogłoszeniem transferu, portugalskie media sugerowały, iż Mendes zarobi aż 30% kwoty klauzuli wykupu, czyli około 36 milionów euro. Sensacyjne informacje nie zostały jednak potwierdzone.

 

Ousmane Dembele – FC Barcelona

 

Po bardzo dobrym sezonie 2016/2017, Ousmane Dembele trafił do Barcelony. “Duma Katalonii” poszukiwała odpowiedniego następcy Neymara, który zasilił PSG. Wybór padł na francuskiego gracza BVB. Początkowo ekipa z Camp Nou zapłaciła za piłkarza 105 milionów euro.

Dembele.jpg

Podobnie jak w przypadku transferu Edena Hazarda, oba kluby ustaliły jednak tak proste do spełniania bonusy, iż dodatkowe pieniądze dla BVB były kwestią czasu. Już teraz w serwisie Transfermarkt widnieje kwota rzędu 135 milionów euro. Borussia Dortmund otrzymała bowiem dodatkowe pieniądze za liczbę występów Dembele w Barcelonie [ 5 milionów euro za każde 25 występów do 100 spotkań przy.red.], a także za dwukrotne wygranie mistrzostwa Hiszpanii [10 milionów euro, po 5 milionów euro za każde przy.red.]. Łącznie może to być nawet 145 milinów euro, jednakże ostatnie bonusy są trudne do zrealizowania, gdyż zawierają dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

 

Ile natomiast otrzymał sam agent Francuza? Według Der Spiegel, przedstawiciel Dembele na transferze swojego klienta do Barcelony zarobił 9 milionów euro.

 

Philippe Coutinho – FC Barcelona

 

Bardzo długo trwała saga transferowa z udziałem Philippe Coutinho. Już w 2017 roku Barcelona mocno nalegała na przeprowadzkę Brazylijczyka. Co ciekawe, niemiecka gazeta Der Spiegel ujawniła, iż 31 sierpnia 2017 roku Philippe Coutinho podpisał z “Dumą Katalonii” 20-stronicowe porozumienie, na mocy którego miał zarobić w Barcelonie 115 milionów euro przez pięć lat. Z kolei 10 milionów euro wpadłoby do kieszeni agenta, gdyby ten ustalił opłatę z góry za transfer niższą niż 100 milionów euro. Transakcja nie doszła wtedy do skutku.

 

Coutinho trafił na Camp Nou kilka miesięcy później. Wiele mitów pojawiło się w kontekście warunków tej transakcji. Szczegóły transferu dojść przejrzyście ujawniła MARCA. Barcelona ustaliła z Liverpoolem podstawową kwotę rzędu 120 milionów euro. Koszty tej transakcji mogą ostatecznie wzrosnąć do 160 milionów euro.

 

Aby ekipa “The Reds” otrzymała pełną kwotę, muszą zostać spełnione pewne warunki. Pierwszy bonus w wysokości 5 milionów euro dotyczył rozegrania przez Coutinho 25 spotkań. Tę barierę Brazylijczyk już przekroczył. Dodatkowe 10 milionów euro Liverpool miał otrzymać za zakwalifikowanie się Barcelony do Ligi Mistrzów w sezonie 2019/2020. Ten aspekt również został spełniony.

Coutinho.jpeg

Tym sposobem Liverpool ma już zagwarantowane 135 milionów euro. Co z resztą? Jedna z najistotniejszych barier jest jeszcze przed Coutinho. Jeśli Brazylijczyk wystąpi w 100 meczach Barcelony, to “Duma Katalonii” będzie musiała zapłacić aż 20 milionów euro. Jak na razie ofensywny gracz zaliczył 90 spotkań. Tym sposobem pojawiało się wiele spekulacji w kontekście gry Brazylijczyka. Co prawda obecnie Philippe zmaga się z kontuzjami, jednakże wcześniej ekipa z Camp Nou nie bez powodu wypożyczyła Coutinho do Bayernu, gdyż liczyła na to, że Brazylijczyk zostanie wykupiony przez zespół “Bawarczyków” i tym sposobem Coutinho nie zaliczyłby 100 spotkań dla hiszpańskiego klubu.

 

Brakujące pięć milionów euro to wygranie przez Barcelonę Ligi Mistrzów. Na ten moment Liverpool ma 135 milionów euro. Czy kwota wzrośnie? Czas pokaże.

 

Kylian Mbappe – PSG

 

W 2017 roku Paris Saint-Germain zaliczyło niesamowite letnie okno transferowe. Do zespołu dołączyli bowiem Neymar oraz Kylian Mbappe. Francuski gracz był początkowo wypożyczony z Monaco. Takie warunki transakcji nie były bezpodstawne. Ekipa z Paryża obawiała się naruszenia zasad Financial Fair Play, dlatego ustaliła, iż zapłaci za Mbappe w 2018 roku.

 

Kulisy tego transferu były niezwykle ciekawe. Szczegóły negocjacji ujawniła niezawodna książka “Football Leaks”. Jak się bowiem okazuje, Kylian Mbappe miał bardzo wygórowane żądania. Francuz oczekiwał, iż w momencie, gdy zdobędzie Złotą Piłkę, jego pensja zostanie zrównana z wynagrodzeniem Neymara, które wynosiło wówczas 30 milionów euro. Mbappe chciał także większe premie za m.in. zdobycie mistrzostwa. Dość absurdalnie wygląda także oczekiwanie Kyliana w kontekście sfinansowania 50 godzin podróży prywatnym samolotem w ciągu roku. Francuski klub nie spełnił jednak tych oczekiwań. Mbappe dostał natomiast zapis, iż dostanie 30 tys. euro miesięcznie za koszty podróży czy zakwaterowania.

Mbappe.png

Ile natomiast otrzymała ekipa Monaco za sprzedaż Francuza? W mediach podawano sumę rzędu 180 milionów euro. Aktualnie w serwisie Transfermarkt widnieje kwota w wysokości 145 milionów euro. Przypuszcza się, iż brakujące pieniądze to bonusy, które zostaną wypłacone w przyszłości.

 

Co ciekawe, “Football Leaks” dotarło także do informacji, iż swoje trzy grosze dorzucił do tego transferu Jorge Mendes. Portugalczyk nie uczestniczył bezpośrednio w całej transakcji, lecz miał za zadanie nakręcić spekulacje w kontekście przenosin Mbappe do Realu Madryt. Za dobrze wykonana pracę Mendes otrzymał 7,25 miliona euro.

 

Neymar – PSG

 

Wisienką na torcie jest największy transfer w historii futbolu. W sierpniu 2017 roku do PSG trafił Neymar. Francuski klub nie miał możliwości negocjowania z Barceloną, gdyż klub z Camp Nou oczekiwał jedynie wpłaty klauzuli wykupu, która wynosiła 222 miliony euro. Ostatecznie PSG zdecydowało się wyłożyć takie pieniądze.

Neymar-2.jpg

“Football Leaks” ujawniło, iż klub z Paryża wydał zdecydowanie większe pieniądze na ten transfer. Z tytułu wyszkolenia piłkarza, 8,7 miliona euro trafiło do Santosu. Aż 21,4 miliona euro zgarnęli agenci. Po połowie podzielili się tą kwota Pini Zahavi oraz ojciec Neymara.


Czy w najbliższej przyszłości będziemy świadkami jeszcze większej transakcji niż transfer Neymara? Pewne predyspozycje ma Erling Haaland, który jest w orbicie zainteresowań wielu topowych klubów. Warto pamiętać, że przedstawicielem Norwega jest znany wszystkim Mino Raiola. Biorąc pod uwagę spekulacje o zarobku super agenta przy transferze Pogby, ewentualna transakcja związana z Haalandem może przebić wszelkie rekordy dotyczące prowizji dla przedstawicieli piłkarzy.

 

Sporo zależeć będzie od sytuacji w środowisku piłkarskim. Plan Superligi sugerował, iż topowe europejskie kluby otrzymają odpowiednie fundusze na ogromne transfery. Fiasko tego projektu sprawia, że sytuacja nieco się utrudnia. Na rękę może pójść UEFA. Według informacji L’Equipe, międzynarodowa organizacja zamierza poluzować Finansowe Fair Play. To z pewnością otworzy furtkę takim zespołom jak Manchester City czy PSG.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...