Skocz do zawartości

Polacy za granicą


Rekomendowane odpowiedzi

OFICJALNIE: Bogusław Baniak dyrektorem sportowym w Uzbekistanie

 

Bogusław Baniak objął posadę dyrektora sportowego w beniaminku uzbeckiej ekstraklasy - Turon Yaypan.

 

Bogusław Baniak pozostawał bez pracy od czerwca 2018 roku. Wówczas to rozstał się z Górnikiem Łęczna, gdzie odgrywał rolę trenera pierwszej drużyny.

Teraz przyjdzie mu objąć nieco inną rolę w dalekim Uzbekistanie, gdzie zdecydował się podjąć wyzwania zostania dyrektorem sportowym beniaminka tamtejszej ekstraklasy - Turon Yaypan.

Jest to niewątpliwie odważny wybór, jednak 62-latek nie boi się rzucać na głęboką wodę. W przyszłości był on bowiem związany z kadrą Burkina Faso, gdzie również pełnił identyczną funkcję, którą łączył z rolą trenera kadry do lat 15.

- Wszystko zaczęło się od propozycji wykładów dla trenerów w Uzbekistanie, jeszcze podczas pracy w Burkina Faso miałem oferty uczestniczenia w konferencjach szkoleniowych, wtedy jednak brakowało czasu ze względu na natłok obowiązków. Teraz udało się zgrać terminy i polecieć do Taszkientu. Po jednym z wykładów zostałem zaproszony na mecz Turonu i na nim poznałem właścicieli klubu, padła propozycja współpracy. Może to, co mówiłem podczas konferencji, zrobiło tak duże wrażenie na prezydencie klubu. Rozpoczęliśmy rozmowy o tym, na czym moja praca miałaby polegać i jaka jest wizja budowy zespołu - powiedział Baniak w rozmowie z Bartoszem Ślusarskim na DumaPomorza.pl.

- Prezydent klubu jest właścicielem największych cementowni w Uzbekistanie, jego oczkiem w głowie jest drużyna Turanu i chciałby grać o najwyższe cele. Wydali sporo pieniędzy po awansie i wymienili większość zawodników, jednak pierwsze kolejki ligowe zweryfikowały plany i widać, że drużyna musi się wiele nauczyć. Moim zadaniem jest pomoc młodemu trenerowi w organizacji treningów, taktyce, usprawnieniu pracy sztabu szkoleniowego, ale także budowa akademii i całego systemu szkolenia. Sam sztab składa się z ponad 20 ludzi, trzeba to poukładać. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie, jak szybko powstaje tam baza, budowa nowej trybuny. Uczestniczą w tym fachowcy z Holandii i Hiszpanii. Chcę czerpać wzorce z najlepszych polskich akademii, jak Akademia Pogoni czy Zagłębia Lubin - dodał nowy dyrektor sportowy ostatniej drużyny uzbeckiej ekstraklasy, który podpisał z nią kontrakt 2 kwietnia.

Baniak dysponuje sporym doświadczeniem. W swojej karierze miał okazję współpracować między innymi z Amicą Wronki, Pogonią Szczecin, Lechem Poznań, Flotą Świnoujście oraz Wartą Poznań.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liga niemiecka. Nie ziści się czarny scenariusz? Wiemy, kiedy może wrócić do gry Robert Lewandowski

 

 Klubowy lekarz Bayernu Monachium mówił niedawno, że kontuzja, której "Lewy" doznał w meczu z Andorą, może wykluczyć go z gry nawet na miesiąc. Dziennik "Bild" podał jednak, że bardzo prawdopodobne jest, iż kapitan reprezentacji Polski wróci na boisko znacznie szybciej.

 

- Myślę, że 19 kwietnia jest możliwą datą. Robert jest profesjonalistą i niesamowicie pracuje, dlatego sądzę, że możemy rozmawiać o wcześniejszym powrocie. Takich urazów nie można jednak ignorować, bo problemy mogą się potem ciągnąć miesiącami - powiedział Oliver Schmidtlein, były fizjoterapeuta Bayernu.

Gdyby ten optymistyczny wariant się sprawdził, "Lewego" zabrakłoby co prawda w rewanżowym starciu z PSG w Lidze Mistrzów, ale polski snajper byłby gotowy na mecze z Leverkusen (20 kwietnia) i Mainz (24 kwietnia) w Bundeslidze. Miałby zatem nie trzy, ale pięć spotkań na to, by poprawić niesamowity rekord Gerda Muellera, który w sezonie 1971/1972 strzelił w lidze 40 goli.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Milik.png

Pod koniec stycznia Arkadiusz Milik przeniósł się z Napoli do Marsylii. Niewykluczone, że polski napastnik zakończy swoją przygodę z francuskim zespołem już po sezonie 2020/2021. Wpływ na przyszłość 27-latka w Ligue 1 ma awans Marsylii do Ligi Mistrzów, a aktualnie na to się nie zanosi. 

Nieco desperacko Arkadiusz Milik poszukiwał klubu w zimowym oknie transferowym. Postawa 27-latka była całkowicie zrozumiała. Polak został odsunięty od kadry Napoli, dlatego musiał znaleźć klub, w którym otrzyma odpowiednią liczbę minut przed Euro 2020. Wybór padł na Marsylię, gdzie Milik gra całkiem przyzwoicie, co potwierdzają cztery gole w dziewięciu spotkaniach.

Milik opuści Francję?

Jeśli wierzyć ostatnim doniesieniom mediów, Arkadiusz Milik nie zadomowi się na długo w Marsylii. Według RMC Sport, Polak pożegna się z Olympique Marsylią z powodu nieobecności francuskiej ekipy w Lidze Mistrzów podczas sezonu 2021/2022. Aktualnie zespół traci aż czternaście punktów do trzeciego Monaco, więc bardzo mało prawdopodobne jest, iż klub zagwarantuje sobie udział w tych prestiżowych rozgrywkach.

Na brak ofert Arkadiusz Milik raczej nie będzie narzekać. Jak twierdzi wspomniane źródło, zainteresowanie napastnikiem wykazują Juventus, Milan oraz Sevilla.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arkadiuszowi Milikowi odpadł jeden kierunek transferowy. Wyciekły wygórowane żądania finansowe Polaka

 

Arkadiusz Milik nie trafi w lecie do Sevilli ze względu na zbyt duże oczekiwania finansowe - informuje „Estadio Deportivo”.

W ostatnich dniach w mediach zrobiło się bardzo głośno w kwestii przyszłości Arkadiusza Milika. Pojawiły się doniesienia, że Polak zmieni w lecie pracodawcę dzięki specjalnej klauzuli, zawartej w jego kontrakcie.

Kiedy trafiał do Olympique'u Marsylia, wspólnie z agentem zastrzegł sobie, że będzie mógł przy okazji kolejnego okna transferowego zmienić klub za 12 milionów euro.

Zdaniem wielu ekip ta cena to wręcz promocja, przez co po podpis Polaka ustawiła się kolejka chętnych. W tym miejscu wymienia się takie podmioty jak między innymi Juventus, AC Milan, Atlético Madryt oraz Sevilla.

Jak informuje „Estadio Deportivo” ostatnia z tych ekip porzuciła już pomysł sprowadzenia atakującego. Powód jest prosty: Milik ma zbyt duże wymagania finansowe i zespół ze stolicy Andaluzji nie jest w stanie im sprostać.

Według wspomnianego medium 27-latek oczekuje od nowego pracodawcy kilkuletniego kontraktu. Ponadto chce, aby w skali roku jego zarobki sięgały czterech milionów euro netto, co oznaczałoby podwyżkę w stosunku do obecnej pensji.

Milik trafił do Marsylii z Napoli zimą tego roku. Strony doszły do porozumienia w kwestii wypożyczenia z obowiązkiem wykupu za osiem milionów euro. Do tej kwoty mogą dojść bonusy uzależnione od indywidualnych dokonań piłkarza.

Napastnik rozegrał w trwającym sezonie dziewięć meczów. Jego dorobek to cztery bramki.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robert Lewandowski nie zagra w rewanżu z PSG

 

Robert Lewandowski przed rozpoczęciem środowego ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem a Paris Saint-Germain poinformował, że nie zobaczymy go również w rewanżu.

Kapitan reprezentacji Polski nabawił się kontuzji kolana w trakcie zgrupowania kadry. Początkowo wydawało się, że będzie pauzował tylko przez kilka dni. Już po jego powrocie do Monachium okazało się, iż przerwa może potrwać nawet miesiąc. Ostatnio znowu pojawiały się bardziej optymistyczne wieści na temat długości pauzy.

Dzisiaj Lewandowski potwierdził jednak, że nie zdąży wrócić do pełni sił na rewanż z PSG, który zaplanowano na 13 kwietnia.

- Obie drużyny grają w osłabieniu. Neymar i Mbappé to oczywiście topowi zawodnicy. Rywalizacja z nimi będzie wyzwaniem dla naszej obrony. Mam nadzieję, że zagramy dobrze taktycznie jako zespół. Przed nami dwa mecze. Ważne, byśmy pokazali się z jak najlepszej strony i kontrolowali oba spotkania - powiedział polski napastnik w rozmowie ze Sky Sport.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przybyłko piłkarzem meczu w debiucie w Lidze Mistrzów CONCACAF. Polak strzelił zwycięskiego gola 

 

Kacper Przybyłko zanotował bardzo udany debiut w CONCACAF Lidze Mistrzów i odegrał kluczową rolę w odniesieniu zwycięstwa przez Philadelphia Union nad Deportivo Saprissa (1:0) w pierwszym meczu 1/8 finału.

Drużyna ze Stanów Zjednoczonych dostąpiła po raz pierwszy zaszczytu zameldowania się w elitarnych rozgrywkach organizowanych przez Konfederację Piłki Nożnej Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów za sprawą zajęcia pierwszego miejsca w tabeli po połączeniu Konferencji Wschodniej oraz Zachodniej w Major League Soccer.

Dzięki temu ekipa mająca swoją siedzibę w Chester wywalczyła tytułu Supporters' Shield oraz znalazła się u boku trzech innych amerykańskich zespołów - Columbus Crew (zwycięzca MLS), Portland Timbers (zwycięzca MLS is Back Tournament) i Atlanty United (zwycięzca US Open Cup) - uprawnionych do wzięcia udziału w CONCACAF Ligi Mistrzów.

Philadelphia Union swoją przygodę z tym turniejem rozpoczęła od wyjazdowego starcia w 1/8 finału z Deportivo Saprissa. Faworytem tego starcia była naturalnie bardziej doświadczona kostarykańska drużyna.

Advertisement

Dość niespodziewanie przegrała ona jednak mecz na własnym terenie i to po golu strzelonym przez Kacprę Przybyłkę, który podobnie jak swój klub zanotował debiutancki występ w tych elitarnych rozgrywkach zza oceanem.

Polski napastnik należał do wyróżniających się piłkarzy w szeregach ekipy ze Stanów Zjednoczonych i po zakończeniu pucharowego starcia został wybrany przez kibiców także najlepszym zawodnikiem spotkania.

Warto także zaznaczyć, że 28-latek jest drugim naszym piłkarzem, który dostąpił zaszczytu gry w CONCACAF Lidze Mistrzów. Wcześniej trzy występy w tym turnieju zanotował Krzysztof Król w barwach Club de Foot Montréal (poprzednio Montreal Impact).

Rewanżowy pojedynek obu ekip odbędzie się 15 kwietnia o godzinie 2:00. Jeżeli Philadelphia Union okaże się lepsza w dwumeczu od Deportivo Saprissa, to w ćwierćfinale zmierzy się ze zwycięzcą pary Alajuelense - Atlanta United (pierwsze spotkanie - 0:1).

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niechlubne "wyróżnienie" dla Karola Linettego. Polski pomocnik w gronie zawodników, którzy najbardziej zawiedli w bieżącym sezonie Serie A

 

Turyn, Włochy. Choć do zakończenia sezonu w Serie A zostało jeszcze dziewięć kolejek, włoscy dziennikarze rozważają już, którzy piłkarze zawiedli najbardziej. "La Gazzetta dello Sport" wybrała po jednym zawodniku z każdej drużyny, który - jej zdaniem - nie spełnił pokładanych w nim nadziei. W niechlubnym zestawieniu znalazło się miejsce dla jednego reprezentanta Polski. Z Torino wskazano bowiem Karola Linettego.

 

Środkowy pomocnik zagrał w bieżącym sezonie w 22 spotkaniach, na boisku przebywał przez 1699 minut i zdołał nawet strzelić jednego gola. Niestety, w większości przypadków jego występy były kompletnie bezbarwne, a dziennikarze rzadko mieli okazję do chwalenia Polaka. Średnia not Linettego, uzbierana z 22 meczów bieżącego sezonu, wynosi 5,5/10, co z pewnością nie jest szczytem marzeń ani zawodnika, ani jego klubu.

Pocieszeniem dla byłego gracza Lecha Poznań z pewnością nie może być również to, że w niechlubnym zestawieniu znalazł się w iście gwiazdorskim gronie. "La Gazzetta dello Sport" umieściła w nim bowiem choćby Aleksandara Kolarova z Interu, Pedro z Romy i Federico Bernardeschiego z Juventusu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kamil Grabara protestował z kibicami ws. obostrzeń. Poniesie konsekwencje?

 

607075f85d05c_o_medium.jpg

Kamil Grabara nie zaliczył ostatniego występu do udanych. Jego zespół, Aarhus GF, przegrał w Pucharze Danii z zespołem Randers (0:2), a Polak znacznie przyczynił się do utraty obu goli. Jakby tego było mało, bramkarz wziął udział w proteście kibiców, którzy sprzeciwiają się obostrzeniom. Sprawą zajmuje się miejscowa policja.
 

W miniony czwartek Aarhus GF zmierzyło się z Randers w pierwszym, półfinałowym meczu Pucharu Danii. Jeszcze przed samym spotkaniem pod stadionem zrobiło się gorąco z powodu sporej gruby kibiców miejscowe drużyny. Zorganizowali oni protest, w którym otwarcie żądali otwarcia stadionów. Do protestu dołączył Kamil Grabara, którego uchwyciło kilku fotografów. Polski bramkarz wziął do ręki środki pirotechniczne, a do sieci trafiło zdjęcie, na którym widać, że w ręce trzyma racę.

 

Policja zabezpieczyła nagrania i fotografie z tego zdarzenia. Chce wyłapać tych, którzy owe race odpalili. Niewykluczone, że Polak poniesie konsekwencje.

Dwie godziny później Grabara i jego koledzy z drużyny schodzili z boiska przy stanie 0:2 dla Randers. Polak zawinił przy obu golach - najpierw minął się z piłką podejmując próbę wypiąstkowania, a potem sprokurował rzut karny, którego nie był w stanie obronić.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liga francuska. Arkadiusz Milik znów strzelił, grający w dziesiątkę Olympique Marsylia stracił wygraną w ostatniej akcji

 
Liga francuska. Arkadiusz Milik strzelił gola w meczu przeciw Montpellier. Jego Olympique Marsylia jednak zremisował 3:3 (1:2). Żal jest o tyle większy, że drugie prowadzenie zespół Polaka uzyskał w osłabieniu, a wyrównująca bramka dla gospodarzy padła dopiero w ostatniej akcji.
 

Milik został przez francuskie media skrytykowany za ostatni występ z Dijon (2:0). Zdaniem tamtejszych dziennikarzy był kompletnie niewidoczny i niepotrzebny drużynie. Dziś spisał się o niebo lepiej. Przed przerwą oddał trzy strzały. Jeden z nich pozwolił wyrównać wynik na 1:1.

Reprezentant Polski wpisał się na listę tuż przed zmianą stron. W akcji bramkowej najpierw cofnął się bliżej środka boiska, by w ten sposób wyciągnąć za sobą obrońcę. Potem szybko wrócił pod bramkę, gdzie po podaniu efektownie kiwnął ostatniego przeciwnika i mierzonym strzałem umieścił futbolówkę w siatce.

To czwarty ligowy gol Milika i zarazem piąty dla Marsylii. Ten dorobek 27-letni napastnik uzbierał w dziesięciu spotkaniach. Dziś na boisku przebywał do 89 minuty.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liga grecka. 11. bramka Karola Świderskiego w lidze greckiej. PAOK zremisował z Asteras Tripolis 

 

11. bramka Karola Świderskiego w lidze greckiej 

Karol Świderski wpisał się na listę strzelców w niedzielnym meczu 29. kolejki grupy mistrzowskiej ligi greckiej z Asteras Tripolis (1:1). Dzięki trafieniu Polaka PAOK Saloniki objął prowadzenie w 56. minucie spotkania. Zobacz, w jaki sposób zdobył bramkę "Świder"!
 

Bramka Karola Świderskiego z Asteras Tripolis (11.04.2021)

Karol Świderski zdobył swoją 11. bramkę w trwającym sezonie ligi greckiej. Polak wpisał się na listę strzelców w 56. minucie wyjazdowego spotkania z Asteras Tripolis (1:1). Napastnik PAOK-u Saloniki dostał piłkę na 10. metrze od Douglasa, błyskawicznie się z nią odwrócił i kopnął mocno z lewej nogi w kierunku bramki. Futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wylądowała za linią.

"Świder" rozegrał całe spotkanie. W obecnych rozgrywkach oprócz 11 trafień, ma na koncie 7 asyst.

- Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie, ale nie wygraliśmy. Miałem 3-4 sytuacje, które muszę wykorzystać. Przy prowadzeniu 2:0 albo 3:0 moglibyśmy kontrolować przebieg spotkania do samego końca. Przed nami kolejne mecze. Chcemy wygrać Puchar Grecji i zająć 2. miejsce w lidze - powiedział po spotkaniu Świderski, w rozmowie z telewizją klubową PAOK-u.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wilczek wraca do żywych. Polak z dubletem przeciwko byłemu klubowi 

 

Kamil Wilczek odegrał pierwszoplanową rolę w odniesieniu ważnego ligowego zwycięstwa przez Kopenhagę w derbowym starciu z Brøndby IF (3:1).

Doświadczony napastnik zapracował sobie w minionych latach na status legendy w zespole „Chłopcy z Zachodnich Peryferii” i dlatego sympatycy duńskiego klubu z wielki żalem przyjęli informację o odejściu 33-letniego zawodnika do Göztepe w styczniu 2020 roku.

Kamil Wilczek nie zdołał jednak odnaleźć się w szeregach tureckiej drużyny i dlatego po zakończeniu sezonu zapragnął jak najszybciej zmienić otoczenie.

Z zaistniałego faktu skorzystała FC Kopenhaga i sprowadziła do siebie bramkostrzelnego piłkarza oraz związała się z nim długoterminowym kontraktem.

Taki obrót spraw wywołał naturalnie wściekłość wśród sympatyków obu ekip ze stolicy Danii, ponieważ jedni i drudzy nie zaakceptowali ruchu wykonanego przez trzykrotnego reprezentanta Polski.

Doświadczony napastnik starał się mimo wszystko robić swoje, ale niestety po obiecującym początku sezonu przestał później stopniowo odgrywać ważną rolę w zespole „Biało-Niebieskich”, gdzie przez pewien czas pełnił tylko funkcję rezerwowego.

W kluczowym momencie rozgrywek ta sytuacja zaczęła jednak ulegać zmianie, ponieważ Wilczek już w pierwszej kolejce w grupie mistrzowskiej przyczynił się do odniesienia zwycięstwa nad Randers FC (2:1) za sprawą zdobycia jednej z bramek dla Kopenhagi.

A teraz popisał się ustrzeleniem dubletu przeciwko byłej drużynie, co pozwoliło jego obecnemu klubowi zmniejszyć stratę w ligowej tabeli do drugiego Brøndby do czterech punktów.

33-latek mógł zapisać na swoim koncie hat-tricka w tym starciu, ale niestety w doliczonym czasie nie wykorzystał rzutu karnego. Na jego szczęście skuteczną dobitką popisał się Mohammed Daramy.

Wilczek wystąpił w sumie w 24 meczach Kopenhagi i zdobył w nich dziewięć bramek oraz zaliczył dwie asysty.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

OFICJALNIE: Robert Lewandowski wraca do treningów, ale nie zagra z PSG

 

Bayern Monachium przekazuje dobre wieści w sprawie Roberta Lewandowskiego, jednocześnie wykluczając jego występ przeciwko Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów.

Były napastnik Lecha Poznań doznał urazu kolana w niedawnym meczu reprezentacji Polski przeciwko Andorze. Kontuzja rzuciła cień na walkę napastnika o pobicie rekordu strzelonych goli w sezonie Bundesligi, a prognozy nie były szczególnie optymistyczne. Choć uszkodzenie kolana okazało się nie być aż tak poważne, pojawiła się obawa, iż polski snajper będzie musiał pauzować przez kilka tygodni.

Na szczęście 32-latek dość szybko dochodzi do siebie. Choć w Monachium od rana padał dziś śnieg, Lewandowski nie próżnował i wrócił już do biegania. O powrocie na murawę oficjalnie poinformował Bayern Monachium, który podkreśla jednak, że na występ Polaka w oficjalnym meczu przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Jak na razie popularny „Lewy” wziął udział w ćwiczeniach biegowych, które są ważnym krokiem do powrotu do treningów z piłką. Na ten moment monachijczycy wykluczyli możliwość udziału napastnika w rewanżowym starciu z Paris Saint-Germain. Przypomnijmy, że w pierwszym meczu to paryżanie wygrali na wyjeździe 3:2.

Lewandowski ma na swoim koncie 35 goli w obecnym sezonie Bundesligi. Do końca rozgrywek pozostało sześć spotkań, a napastnik liczy uda mu się w nich zdobyć co najmniej sześć trafień. Legendarny Gerd Müller w sezonie 1971/1972 trafił do bramki przeciwników 40 razy i po dziś dzień dzierży rekord goli w pojedynczej kampanii Bundesligi.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...